jak sie nie pisze na blogu regularnie to potem nikt na niego nie zaglada. wiem, ze tak to jest i juz.
a ja az ciezko sie przyznac ale o blogu zapomnialam.
przez ostatnie tydzien-dwa, po prostu pracowalam jak dzika kuna. niesamowite, ze naprawde zmiana pracy to byl DOBRY POMYSL. abstrahujac od dupkow z ktorymi mam do czynienia, na szczescie nie bezposrednio, abstrahujac od rozmaitych utrudnien, problemow. dopiero co sezon sie zaczal, a ja wiem, ze bylo warto. znow czuje wiatr w zaglach, euforie, podniecenie, ze dzieje sie cos nowego a jednoczesnie znanego. ze to moja dotychczasowa praca ale w innej wersji.
no i ci cudowni chlopcy z ktorymi pracuje. B, jego najmlodszy brat - nasza cudna trojca. jest wesolo milo i przyjemnie. bezkonfliktowo, bo to w koncu rodzina. nie ma stresu. naprawde dobrze sie tu bawie i wszyscy ktorzy nas w biurze odwiedzaja.
jest w porzadku, naprawde. i oby tak dalej.
I o to chodzi żeby złapać ten wiatr w żagle! Poza tym zaglądają, zaglądają bo pomijając przyzwyczajenie jako drugą naturę to najzwyczajniej są ciekawi czy wszystko gra i czy machina pędzi ;)
OdpowiedzUsuń