Kombinacje - sracje. Święta świętami, wszystko fajnie, ale jedno jest jasne: trzeba czasowo zawiesić tego bloga. Zmiana adresu nie pomogła. Ja po prostu nie mam natchnienia, a tak prawdę mówiąc, nie mam motywacji, żeby go pisać. Jak już coś napiszę, dociera do mnie, że w ogóle nie o to chodziło. Uświadomilam to sobie jakiś czas temu, ale nie zrobiłam nic, by to zmienić.
Wyjałowiłam się. Najpierw myślałam, że to przez wykańczającą pracę. Potem, że przez faceta, że niby szczęśliwe związki nie idą w parze z kreatywnym blogowaniem, pisaniem, fotografowaniem. Potem, że to przez wszystko po trochu. Wciąż jest jakiś winowajca.
Prawda jest brutalna: rozleniwiłam się i już. Jestem nudna, mało twórcza.
Czytam mało fajnych książek, robię mało fajnych rzeczy, nie słucham fajnej muzyki. Nie odkrywam, nie rozwijam się, nie szukam. Zastygłam w swoim szczęściu, w celebracji prostego życia, ale teraz mnie boli nieco, swędzi mnie trochę dusza. Że szczęście szczęściem, ale jednak czegoś brakuje.
Nawet zwykłego papierowego pamiętnika nie piszę (a kiedyś pisałam). Chwilowo nie wiem, co chcę pisać i jak. Jednak drugi, prężnie rozwijający się blog, to zupełnie inna bajka. Tam się rusza i skrzy. Nie mówiąc już o książce, która prawie skończona. Projektów na potem cała masa. Moje życie zaczęło się kręcić wokół kraju na T., moja tożsamość zmienia się pod wpływem emigracji, dlatego nie potrafię odnaleźć pomysłu na pisanie tutaj. A to z powodu mojego wyjałowienia. Pomysłów znalazłoby się sporo, na pewno - ale muszę je w sobie rozbudzić. Jak to mówi moja mama, "dać sobie szansę".
A najpierw - dać sobie czas.
Powrócę więc na pewno - ale w nowym wcieleniu. Może jutro, może za miesiąc, może pół roku. W tej chwili nie jestem w stanie przewidzieć, co mi strzeli do łba. Bo w to, że strzeli - absolutnie nie wątpię.
I tym optymistycznym akcentem - c.d.n.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz