mimo tylu pozytywnych zmian w moim zyciu i moim mysleniu, zarowno ja jak i moje otoczenie boryka sie wciaz z jednym problemem: nieustannym niedostatkiem pieniedzy. nie wiem dlaczego tak jest, ze ciagle jestem na minusie, a jak na plusie to tymczasowym. nie, zebym robila jakies wielkie zakupy, raczej przeciwnie. nie zyje beztrosko (chyba ze zycie w kraju na T. mozna nazwac beztroska; watpie). moimi jedynymi szalenstwami sa bilety lotnicze do Polski i z powrotem kupowane tak czesto jak tylko moge (czyli 3-4 razy do roku). i tak kupuje je w tanich liniach. komfort lotu z wlasnego miasta bez przesiadek zdarzyl mi sie moze 2 razy w zyciu, ale wtedy placil pracodawca. w innym wypadku czeka mnie 12 godzin podrozy z czego lot zajmuje ledwo 3 godziny.
niezla rozpusta.
mozecie sie smiac, ale jestem po prostu rozgoryczona. nie zartuje, jestem, kurwa, rozgoryczona. widze problemy z praca moich najblizszych (notabene, tzw. drobni przedsiebiorcy), wciaz sobie nawzajem pozyczamy, wciaz nas na cos nie stac. wciaz usilujemy cos wymyslic, zeby to zmienic i wciaz sie nie udaje.
a kiedy ide do jakiegos centrum handlowego, czy na spacer do miasta, to tam dzikie tlumy z papierowymi snobistycznymi reklamowkami w dloniach. w sklepach kolejki do przebieralni. nie potrafie zglebic, skad ci ludzie maja kase.
ja wlasnie dzisiaj wyrzucilam wreszcie 2 pary starych butow bo juz sie podeszwy odrywaly.
gdzie oni, gdzie ja.
nie wiem jaka jest recepta. w T. zalegamy z czynszem i rachunkami, bo B. podobnie jak ja, nie ma w zimie pracy. ale, na ironie, wlascicielem mieszkania jest stary glupi Angol, ktory nie jest w stanie tego zrozumiec. przykazanie nr 45: bedac w kraju na T. nigdy nie wynajmuj mieszkania od Angola. nie po to uczylam sie luzu i spokoju ducha w kraju na T. by teraz stresowac sie kazdym opoznieniem w platnosciach. obywatel T. w ogole by nie zwrocil na to uwagi.
kurde.
bank zaproponowal mi karte kredytowa. w takiej sytuacji chyba sie skusze. pozostaje miec nadzieje, ze bedzie z czego ja splacac.
PS. i zupelnie nie napisalam o tym, jak mi milo mija czas. ucze sie jogi, co sprawia mi mnostwo frajdy (bo to nie jest natchniona joga typu "om" tylko normalny konkret). bylam na Woody Allenie i Królu, oba boskie. chodze po miescie, a slonce uroczo swieci. w tej sytuacji zadziwiajaco dobre samopoczucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz