jestem w Polsce i jak co roku na wiosne dostaje schizy w temacie smieci. pisze o tym co roku, a przynajmniej tak mi sie wydaje - nawet jesli nie pisze, to wylewam swoje zale mamie, bratu i innym przypadkowym sluchaczom. chce sie oczyscic i to nie tylko symbolicznie. co roku mi sie nie udaje, bo ogrom smieci zalegajacych w moim zyciu poczawszy od mieszkania, szaf z ciuchami, polek z ksiazkami, pudelek z tak zwanymi wspomnieniami z dziecinstwa, skonczywszy na tym co zalega w komputerze, telefonie, na gg, plytach dvd i cd - ten ogrom zalegajacy wszedzie i wylewajacy sie z kazdej strony mnie po prostu przerasta. w ktoryms momencie po prostu mam dosc i rezygnuje.
kolejnej wiosny (lub przed Sylwestrem) sytuacja sie powtarza. i tak od lat :)
nie jestem tez na tyle systematyczna zeby te wyrzucanie smieci i porzadkowanie robic wg jakiegos klucza. mimo ze wyznaje archiwizacje egzystencji, nie wiem jak archiwizowac zdjecia. mam ich tysiace. i zawsze wydaje mi sie, ze mam nad nimi kontrole, do momentu gdy zglosi sie ktos by powiedziec: potrzebne mi troche twoich zdjec miasta X.
i wtedy popadam naprzemiennie w stan refleksji i paniki.
nie jest wesoly wniosek, ze bedzie jeszcze gorzej. technika wciaz idzie do przodu i zostawia nas z tylu z tymi wszystkimi niekompatybilnymi kabelkami, plytkami, kasetami i formatami. a nie potrafimy (ja nie potrafie) ot tak po prostu wyrzucic tego do smieci.
nie umiem tez zyc minimalistycznie. niby chce, ale nie umiem. wciaz mi sie wydaje ze cos sie przyda, ze powinnam zachowac "na pozniej". podziwiam osoby ktore maja kilka ciuchow na krzyz, polke ulubionych ksiazek i laptopa - i potrafia z tym jakos zyc. ja niby tez potrafie - w koncu za granica dowiodlam sama sobie, ze mozna wytrzymac pol roku czy nawet rok bez tych wszystkich pierdol, tylko z jedna walizka szmat i ulubionymi kawalkami na mp3. ale ta cala PRZESZLOSC? gdyby nie pewnosc, ze lezy sobie w cieplutkim pokoju u mojej mamy w Polsce, chyba czulabym sie w jakis sposob pusta, albo chociaz czegos pozbawiona.
jak sobie z tym poradzic, nie wiem. chyba tylko pozostaje co jakis czas probowac no i regularnie pisac o tym notke na blogu. od razu lepiej, mowie ja wam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz