Ta, szybko sie dowiedzialam skad Ci wszyscy ludzie maja kase. Oni po prostu ROBIA NA KREDYT. Straszne i niewiarygodne. Jak tak w ogole mozna? Nie swoje pieniadze wydawac bezwstydnie.
I jeszcze bank tak nachalnie proponuje sam z siebie. Ze nie potrzebuje zaswiadczen o zarobkach. Ze nie potrzebuje nic poza dowodem osobistym. Ze jestem ich stala klientka i to jest po prostu jedna z propozycji. Jak oni moga to robic czlowiekowi. Tozto prawdziwy grzech.
Z racji braku stalosci w moim zyciu nigdy niczego nie kupowalam na kredyt ani na raty. Jesli od kogos pozyczalam pieniadze to nigdy na procent, tylko od rodziny i przyjaciol, a to - wiadomo - zupelnie inna bajka. Zreszta niby rodzina a tez stres jest. W koncu nie jestesmy sobie tacy dziani, co by dawac i nie liczyc na oddanie.
W zwiazku z tym wypelniajac formularz o karte kredytowa (wyszlo ze z tych wszystkich opcji w moim przypadku jest najlepsza) musialam go wypelniac 3 razy, bo wciaz robilam jakies bledy. Pani bankowa widzac to probowala mnie naciagnac na jakies mega-hiper ubezpieczenia do kart od kradziezy, zgubienia, zniszczenia, zalania i nie wiem co jeszcze. Aha i jeszcze na ubezpieczenie od utraty pracy co w moim przypadku jest w ogole potwornie kuszace - na szczescie nie zgodzilam sie i po czasie przeczytalam w warunkach, ze przyslugiwaloby tylko bezrobotnym z prawem do zasilku - a przeciez ja tego prawa nie posiadam! No i jednak dzieki boziom ze asertywnosc mam w warunkach bojowych wycwiczona, bo szkoda by bylo.
No i teraz mam straszny problem. Na koncie nagle pojawilo sie mnostwo pieniedzy, a ja mam tyle potrzeb i tyle stresu. O 8.45 Pieprzony Angol od ktorego wynajmujemy mieszkanie raczyl mi napisac smsa, ze nadal nie wplynely pieniadze i ze "this is not good". Tak jak by opieszalosc banku w T. to byla przepraszam moja wina. Zaproponowalam mu wyslanie potwierdzenia przelewu i co gorsza, ten przebrzydly stary dziad poprosil o niego!
Nienawidze, po prostu nienawidze, kiedy podejrzewa sie mnie o sciemy i machlojki, kiedy ja klamac po prostu nie potrafie. I zawsze spalam sie ze stresu, co by nikt mnie nie posadzil o sciemy i machlojki. Ale ludzie tacy sa, ze sadza po sobie.
Wyslalam potwierdzenie Angolowi i rozmasowalam sobie skronie metoda akupresury.
Ja nie wiem, po prostu nie wiem. Dorosle zycie mnie przerasta. Wciaz tyle stresow i problemow. Po prostu nie wyrabiam.
PS. Nawet nie wspomnialam o moim zatruciu jakims wirusem ktory krazy po Poznaniu i przez ktorego mialam 2 dni z zyciorysu. Na szczescie na koncert Chicka Corei sie wygrzebalam, bo to byl prezent urodzinowy dla Mamy, nie mozna bylo tego odpuscic. I dobrze, bo jak mowia muzyka leczy, szczegolnie taka.
he he, to witaj w dorosłym zyciu!
OdpowiedzUsuńW doroslym w sensie z ciezarem (i lekkoscia) bycia zadluzonym w banku
pozdr
darnok