Mieszkam w takim kraju ktory czasami blokuje rozne rzeczy. Na przyklad serwisy internetowe. Jakis user zlamal prawo wrzucajac gdzies cos nielegalnego, za co tutejszy sad blokuje od linijki caly serwis. Tak jak przez lata wkurzal mnie kazdy wyslany przez polskich znajomych link na youtube, bo nie moglam go otworzyc, tak teraz (jak youtube w koncu odblokowali) zablokowali blogspota. Niniejszym zagladanie na blogi, juz nie mowiac o pisaniu zrobilo sie trudniejsze, bo nie wystarczy ot tak kliknac w zakladke "ulubione" tylko trzeba kombinowac z IP i tak dalej.
W sytuacji gdy obydwa moje blogi sa na tym serwisie, nie mowiac juz o masie rozmaitych czytanych przeze mnie, robi sie to nieco denerwujace.
Ale coz. Zaczynam sie pomalu do tego przyzwyczajac.
Zreszta za kilka dni znow lece do Polski wiec bede mogla sie nacieszyc wolnoscia internetu :) Juz nie mowiac o polskich marcowo-kwietniowych jazdach. Ah, pierwsze sloneczko! Ah, kawka na rynku! Ah, zakupy w polskich sklepach! Ah, rozjechani polscy znajomi!
Mimo, ze w porownaniu do zeszlych lat w kraju na T. odnajduje sie coraz lepiej, kazda podroz do Polski to praktyczny ekstatyczny odlot. Zreszta robi mi to dobrze na zdrowie. Obydwa kraje dawkuje sobie w przetestowanych wczesniej ilosciach i wszystko przebiega milo-i-przyjemnie.
Moze po drodze wpadnie jeszcze jakis weekendowy wypad do innego kraju? Moze Wlochy? Moze Hiszpania? W zadnym z nich nie bylam (Kanarki sie nie licza) a tak mi sie chce! Nazywaja to city-breakiem, tez mam ochote na taki break. Na typowe zwiedzanie (bez odpowiedzialnosci, bez grupy turystow za plecami, z wylaczonym telefonem), z aparatem na szyi, w kompletnie nowym miejscu. Bez takich spraw dluzej niz pol roku naprawde sie nie da. To praktycznie jak uzaleznienie.
Tym bardziej ze czuje juz za plecami oddech pracy. Oddech pracy, a zarazem oddech kasy. Wlasna firma wylania sie spod ziemi i paczkuje. Trzeba korzystac z kazdej wolnej chwili, bo w tym roku wszystko bedzie inaczej. Praca na swoim, stosy maili do odebrania, telefony, smsy. Juz sie dzieje, a bedzie sie dziac jeszcze wiecej. Nieslychane, jak ugruntowana blogowa pozycja moze pomoc w interesach. Chyba w tym roku moja mantra to bedzie: Och, zeby tylko tego nie spieprzyc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz